Playlista.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Prolog.


Niedziela 13 stycznia 2010 roku Warszawa , to właśnie tego dnia miałam wyjść za mąż. Może najpierw wytłumaczę o co w tym chodzi. Moi najukochańsi rodzice  (czujecie ten sarkazm) gdy miałam 19 lat wybrali dla mnie idealnego chłopaka. Moi  rodzice byli biznesmenami i bardzo pragnęli aby ich firma i firma jego rodziców się połączyły poprzez nasz ślub. Oczywiście mój przyszły „mąż” był z tego powodu bardzo zadowolony, tyle że ja nie za bardzo byłam co do tego pomysłu pozytywnie nastawiona. Gdzie dziewczyna która miała 19 lat już wychodziła za mąż?? Po tym jak się o tym dowiedziałam, nie chciałam z nikim rozmawiać , moja najlepsza przyjaciółka się ode mnie odwróciła tak jak wszyscy moi znajomi. A czemu? Sama do dzisiaj zadaję sobie to pytanie.  Ale powróćmy jeszcze na chwilę do tego feralnego dnia. Byłam już ubrana w suknię ślubną. Makijaż zrobiony, wszystko dopięte na ostatni guzik, tylko był wtedy taki mały szczegół… ja. Nie chciałam tego, nie chciałam tej cholernej sukienki, tego głupiego kwiatka na mojej ręce, nie chciałam tej debilnej sali, na której miał odbyć się nasze wesele, a przede wszystkim nie chciałam jego! Podjeżdżałam pod kościół. Mój tata wziął mnie pod rękę i zaprowadził po drzwi. Tata otworzył drzwi i w tym momencie wszystkie oczy zwrócone były na mnie. Mój ojciec  zaprowadził mnie pod ołtarz. Cała uroczystość dłużyła się w nieskończoność (przynajmniej dla mnie) Już miałam powiedzieć to przysłowiowe „tak”, kiedy ja po prostu uciekłam. Nie mogłam tego zrobić, to by było niezgodne z moimi zasadami. Wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki, która zawiozła mnie do mojego dotychczasowego domu, przebrałam się,  spakowałam i wyjechałam, tak po prostu uciekłam, z dala od problemów…

***

No to mamy prolog!! Jejj  :D Może krótki, ale ważne, że w ogóle jest. Następne rozdziały powinny być już dłuższe. Także do miłego. ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz